Blog C4E – rozmowa z sobą i ...z Tobą
02.12.2011r.
PO CO?

... kupił? ... czy nie kupił?

Niedawno miałam spotkanie z potencjalnym Klientem. To Partner w międzynarodowej firmie konsultingowej. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę o wyzwaniach leadera kierującego zespołem niezwykle utalentowanych, młodych i ambitnych ekspertów-konsultantów.

Zapytałam go w pewnej chwili:
„Jak często głośno wyrażasz uznanie dla tego, co dobrze zrobił ktoś z Twego zespołu?”.
„PO CO?” odpowiedział, „przecież on sam widzi, że to doskonale zrobiona robota.”

„Zgoda, widzi, ale kiedy dostrzega to także jego szef i mówi o tym, pozwala mu to potwierdzić swoją wartość, dodaje siły i motywuje go do jeszcze lepszego działania w przyszłości. 

Gdybyś jeszcze w rozmowie, zadając pytania, pomógł mu samemu odkryć jego atuty oraz modele działania, które przyniosły ten doskonały rezultat poszerzyłbyś jego i swoją samoświadomość. Dzięki temu oboje wiedzieć będziecie jak tego „używać” w przyszłości aby powielić sukces i polepszyć rezultaty”.

„Rozumiem, ale ja „tego nie kupuję!” odpowiedział.
„Słyszę, że nie zamierzasz na bieżąco i głośno wyrażać uznania dla osiągnięć Twoich współpracowników chociaż wiesz, że przyniosłoby to korzyści im i Tobie. Twierdzisz, że sam tego nie potrzebujesz i uważasz to za sztuczne. Wolisz milczenie. Twój wybór.” – powiedziałam i zostawiłam leadera z tym wyborem.

Być więc czy nie być „mówiącym lustrem”, które w słowach wypowiedzianych lub napisanych odzwierciedla to, co widzi w działaniach czy postawie osób z otoczenia?
Szczególnie, gdy osobie coś „wychodzi”.

Kiedy kilka lat temu zaczęłam grać w golfa, od razu dostrzegłam w nim wiele podobieństw
z coachingiem i biznesem. Jedną moich obserwacji był model mojego zachowania i przeżywanych uczuć po szczególnie udanym uderzeniu piłki na polu golfowym lub driving range.
Oczywiście widziałam, że jest piękne, czyste i celne. Patrzyłam na piłkę z prawdziwą przyjemnością, rosła we mnie duma z tego co zrobiłam ale mimowolnie rozglądałam się, czy poza mną ktoś to także widział. Jeśli usłyszałam „piękne uderzenie” nie miałam wątpliwości, że to się zdarzyło naprawdę
a nie jest wyłącznie moim zauroczeniem samą sobą.
Na początku myślałam, „że tylko ja tak mam”. Z czasem odkryłam, że niczym nie różnię się od innych graczy [więc zapewnie i od członków zespołu młodych ekspertów-konsultantów].
Chociaż przestałam być już początkującą golfistką na moje pozytywne emocje, poczucie wartości,

motywację do pokonywania trudów często 6-7 kilometrowej wędrówki z kijami oraz WYNIKI ogromny wpływ miały i nadal mają, usłyszane słowa uznania od „współgraczy”. 

 

W tym, że innym to także służy utwierdziły mnie obserwacje zachowań biznesowych leaderów uczestniczących w moich projektach pn. „Golf & Coaching Leadership Style".
W trakcie programu sama nie gram w golfa. Wraz z dwójką asystentów koncentruję się wyłącznie na „obserwowaniu i dawaniu lustra” uczestnikom.
Nie spotkałam jeszcze takiego biznesowego leadera, który po oddaniu pięknego i celnego strzału, prawdopodobnie zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, nie sprawdzałby odruchowo, czy ktoś jeszcze to widział? Jeśli jego uszu doszły słowa uznania dla tego, co zrobił, uśmiech, mniej lub bardziej szeroki, pojawiał się na jego twarzy a sylwetka prostowała się w dumie z własnych wysiłków i ich rezultatu.
Nie wiem, co dzieje się w głowie i sercu leadera, ale to, co widzę, każe mi przypuszczać, że leader „kupił” uznanie i zapewnie dlatego z takim zapałem szykuje się do kolejnego zagrania. A to były tylko słowa podziwu, które padły niezwłocznie po strzale, były szczere i autentycznie życzliwe.   

Golfiści robią to wobec siebie nawzajem od stuleci.
Czyżby było w nich więcej niż w leaderach biznesu pokory dla „psychologicznych mechanizmów funkcjonowania ludzi”, czytaj: zwykłego szacunku dla „człowieczeństwa”?

Co zatem leaderze biznesu powstrzymuje Cię przed wypowiadaniem słów uznania?
Co sprawia, że tego „nie kupujesz” i pytasz „po co?”

Jestem urodzoną optymistką. Golfiści i leaderzy biznesu tak mają :)
Na zakończenie rozmowy zadałam leaderowi pytanie:
„Czy wiesz, że na liście 21 najbardziej toksycznych zachowań w relacjach międzyludzkich, także tych biznesowych, na pierwszym miejscu jest ... „wstrzymywanie zasłużonych pochwał”?
Podniósł wysoko brwi i powiedział: „wiedziałem, że to ważne i teoretycznie, powinno się to robić.
Nie miałem jednak wyobrażenia o sile takiego działania.”

Jak myślisz, „kupił”, czy nie, mój leader potrzebę zmiany swojej postawy wobec dawania bieżącego uznania dla wysiłków i rezultatów działań swoich współpracowników?

Jestem bardzo ciekawa Twojej perspektywy.
Coachowie, tak mają :)
                                                 [grażyna nowak]